Porażka Lewartu w półfinale baraży

W półfinałowym meczu barażowym o awans do III ligi MKS Lewart Lubartów niestety musiał uznać wyższość Beskid Andrychów. Choć biało-niebiescy od pierwszej połowy prowadzili po bramce Doriana Palucha, rywalom udało się doprowadzić do wyrównania w końcówce, a następnie wygrać po dogrywce 3:1.

Pierwszą akcję zakończoną strzałem na bramkę nasza drużyna przeprowadziłą już w 2 minucie spotkania. Po faulu przy bocznej linii na Krystianie Żelisko mieliśmy rzut wolny, z którego piłkę w pole karne dośrodkował Arkadiusz Bednarczyk. Tam niestety żaden z naszych zawodników nie zdołał oddać strzału głową, ale piłka spadła jeszcze pod nogi Mateusza Kompanickiego, którego uderzenie zablokowali dobrze ustawieni defensorzy gospodarzy.

Beskid na naszą sytuację odpowiedział już w 5 minucie. Po wrzucie z autu i zgraniu na jeden kontakt na naszą bramkę uderzał Dawid Nagi, ale na nasze szczęście piłka po jego strzale minęła słupek.

Kolejna okazja gospodarzy miała miejsce w 11 minucie. Po długim zagraniu na Adriana Surówkę przeprowadził on ładny drybling przez środek boiska zakończony mocnym strzałem. Dobrze zablokowali go nasi obrońcy i Damian Podleśny złapał piłkę. Już minutę później Beskid znowu uderzył na naszą bramkę. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła strzał głową oddał Szymon Wróblewski, ale na posterunku był Sebastian Plesz, który zablokował to uderzenie.

W 16 minucie nasza drużyna nasza drużyna miała okazję po stałym fragmencie gry. Za sprawą mocnego wrzutu piłki z autu w pole karne rywali przez Ernesta Skrzyńskiego mieliśmy rzut rożny, z którego Kamil Zieliński zagrał piłkę na przedpole do Arkadiusza Bednarczyka. Nasz najlepszy strzelec w tym sezonie niestety nieczysto trafił w futbolówkę, wskutek czego oddał niecelny strzał.

Blisko trafienia byliśmy w 19 minucie. Po ładnej, zespołowej akcji, w której nasi zawodnicy wymienili kilka szybkich podań Sebastian Plesz świetnie wrzucił piłkę tuż przed bramkę rywali, gdzie znajdował się Krystian Żelisko. Niestety po jego strzale piłka poszybowała nad poprzeczką.

W 22 minucie byliśmy świadkami ładnej akcji Beskidu Andrychów. Adrian Surówka popisał się rajdem lewym skrzydłem, po czym wrzucił piłkę w pole karne. Tam Dawid Nagi oddał mocny strzał z powietrza, na szczęście ponad naszą bramką.

W 33 minucie po raz kolejny stworzyliśmy zagrożenie pod bramką rywali po wrzucie piłki z autu w pole karne przez Ernesta Skrzyńskiego. Najlepiej w powietrzu odnalazł się kapitan naszej drużyny Jakub Niewęgłowski i oddał celny strzał głową, z którym bez większych problemów poradził sobie jednak Dawid Wolanin wychwytując to uderzenie.

Minutę później byliśmy o włos od objęcia prowadzenia. Krystian Żelisko świetnie przy użyciu pięty i bez przyjęcia piłki zagrał ją na wolne pole w kierunku rozpędzonego Łukasza Najdy. Nasz skrzydłowy wygrał pojedynek szybkościowy z obrońcą, wbiegł w pole karne i oddał piękny strzał, po którym niestety piłka odbiła się od poprzeczki.

Drogę do bramki piłka znalazła już w 39 minucie. Akcję jeszcze na naszej połowie rozpoczął Dorian Paluch, który następnie popisał się świetnym, szybkim rajdem przez środek boiska i zagrał futbolówkę za linię obrony do Kamila Zielińskiego. W sytuacji sam na sam “Zielu” przegrał jednak pojedynek z bramkarzem, ale do dobitki dopadł Dorian Paluch i dał nam upragnione prowadzenie 1:0.

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy zrobiło się jeszcz bardzo niebezpiecznie pod naszą bramką. Gospodarze mieli rzut wolny po faulu Mateusza Kompanickiego przy bocznej linii. Po dośrodkowaniu piłki z tego stałego fragmentu gry w nasze pole karne i strzale głową jednego z zawodników Beskidu trafiła ona w poprzeczkę. Wróciła ona do gry i do naszej bramki skierował ją Patryk Koim, jednak sędzia w zamieszaniu dostrzegł zagranie ręką jednego z rywali i nie uznał tej bramki. Pierwsza połowa zakończyła się więc wynikiem 0:1.

W drugiej połowie pierwsza nasza groźna sytuacja miała miejsce w 53 minucie. Po rzucie rożny gospodarzy nasz zespół ruszył z kontratakiem, który napędził Dorian Paluch. Po pojedynku z obrońcami obrócił się on z piłką i zagrał ją do Kamila Zielińskiego, który następnie z powrotem odegrał do Doriana Palucha. Tym razem przgerał on pojedynek z defensorami, ale do futbolówki dopadł jeszcze Krytsian Żelisko i odegrał przed pole karne do Ernsta Skrzyńskiego. Jego mocny strzał na bramkę świetnie zablokował Filip Kasiński.

W 56 minucie swoją okazję mieli zaś gospodarze. Mieli oni rzut wolny, z którego mimo ostrego kąta na bezpośredni strzał zdecydował się Szymon Wróblewski. Damian Podleśny dobrze wypiąstkował to uderzenie, ale do piłki w naszym polu karnym dopadł jeszcze Adrian Surówka. Utrzymał się on przy piłce ładnym dryblingiem, a następnie oddał mocny strzał, który ofiarnie zablokował Sebastian Plesz, przyjmując na twarz to uderzenie.

W 59 minucie rzut wolny został zaś podyktowany dla naszej drużyny. Obrońcy Beskidu poradzili sobie z wrzutką Arkadiusza Bednarczyka wybijając piłkę poza pole karne, ale nasz najlepszy strzelec dopadł jeszcze raz do piłki i zagrał ją do Doriana Palucha. Ten w poszukiwaniu drugiej bramki oddał strzał sprzed “szesnastki” rywali, po którym bardzo niepewnie w bramce gospodarzy zachował się Dawid Wolanin wybijając piłkę na rzut rożny. Po nim Kamil Zieliński główkował ponad bramką.

Beskid kolejną okazję stworzył sobie w 64 minucie. Po długim zagraniu z linii obrony piłkę na lewym skrzydle otrzymał wprowadzony w przerwie z ławki Bartłomiej Ostafin. Zszedł z nią do środka w nasze pole karne i oddał celny strzał na bramkę, który dobrze wybronił Damian Podleśny.

Po raz kolejny bardzo niebezpiecznie pod naszą bramką zrobiło się w 70 minucie. Z lewego skrzydła piłkę w nasze pole karne wrzucił Filip Kasiński, szukając tym zagraniem Adriana Surówki. Był on jednak dobrze blokowany przez Mateusza Kompanickiego, który uniemożliwił strzał zawodnikowi gospodarzy. Zaraz po tym nasza drużyna ruszyła z kontrą, która zakończyła się zagraniem wprowadzonego niedługo wcześniej do gry Dawida Skoczylasa do Arkadiusza Bednarczyka. Jego strzał był niestety niecelny.

W 72 minucie bardzo blisko drugiego trafienia był Dorian Paluch. Przeprowadził on indywidualną akcję prawym skrzydłem, a następnie po pojedynku z obrońcą upadł w polu karnym. Momentalnie podniósł się jednak i oddał strzał, który niestety minimalnie minął bramkę rywali.

W 77 minucie Beskid Andrychów po raz kolejny zagroził naszej bramce. Filip Kasiński zagrał piłkę w nasze pole karne w kierunku Szymona Wróblewskiego. W naszej bramce dobrze zareagował Damian Podleśny, który wychodząc z niej złapał futbolówkę uniemożliwiając zawodnikowi gospodarzy oddanie strzału.

Najlepszą szansę na wyrównanie Beskid miał w 79 minucie. Po zagraniu Dawida Hałata z lewej strony w nasze pole karne ekwilibrystyczny strzał z powietrza oddał Norbert Klimczyński. Uderzenie to fenomenalnie wybronił Damian Podleśny.

W 80 minucie naszego bramkarza postraszył zaś kapitan Beskidu Tomasz Kaczmarczyk. Oddał on mocny strzał z dystansu, po którym doszło do rykoszetu i piłka wyszła na rzut rożny, z którego gospodarze nie stworzyli już zagrożenia.

Końcówka regulaminowego czasu gry była fatalna w naszym wykonaniu. W ciągu minuty wprowadzony wcześniej z ławki rezerwowych Paweł Stępak obejrzał dwie żółte i w konsekwencji czerwoną kartkę, w wyniku czego zmuszony był opuścić plac gry. Na prawej stronie naszej defensywy powstała w związku z tym luka, którą wracający do obrony Dorian Paluch starał się zapełnić w 89 minucie. Niestety zdaniem sędziego doszło tam do niezgodnego z zasadami gry kontaktu z Bartłomiejem Ostafinem i arbiter zdecydował się podyktować karnego dla gospodarzy. Do piłki podszedł Dawid Nagi i pewnym strzałem doprowadził do remisu 1:1, a tym samym do dogrywki.

W dogrywce bramki strzelali już tylko gospodarze. Fenomenalnie weszli oni w ten doliczony czas gry, bo już w 92 minucie zdobyli bramkę. Dośrodkowanie z lewej strony Dawida Hałata udało się wybić Mateuszowi Kompanickiemi, ale na przedpolu do piłki dopadł Dawid Nagi i mocnym strzałem umieścił piłkę w bramce, zdobywając w ten sposób swojego drugiego gola.

W 116 minucie Dawid Nagi skompletował hat-tricka i ostatecznie przekreślił nasze szanse na awans. Ponownie wykorzystał on rzut karny, podyktowany tym razem za faul Oskara Gede i przypieczętował zwycięstwo 3:1 Beskidu Andrychów.

Beskid Andrychów – Lewart Lubartów 3️⃣:1️⃣po dogrywce

Bramki: Nagi 89’⚽️(k.), 92’⚽️, 116’ ⚽️(k.)(Beskid) – Paluch 39’⚽️(Lewart)

Składy: Beskid: Wolanin – Koim, Mizera, Kaczmarczyk, Hałat (118’ Siwiec) – Kasiński, Nagi (118’ Malarz) – Klimczyński, Matysek (46’ Ostafin), Wróblewski – Surówka (74’ Sarnecki)

Lewart: D.Podleśny – Plesz (57’ Stępak), Niewęgłowski, Marciniak, Kompanicki – Skrzyński – Paluch, Zieliński (69’ Brzyski), Bednarczyk (81’ Gede), Najda (69’ Skoczylas) – Żelisko (81’ Kalita)

Żółte kartki: Surówka 24’, Moskała (trener) 44’, Mizera 90+3’, Sarnecki 90+5’(Beskid) – Stępak 83’, 84’, Kompanicki 104’, Skoczylas 113’ (Lewart)

Czerwona kartka: Stępak 84’ (za dwie żółte) (Lewart)