Lewart w półfinale Pucharu Polski LZPN!

W ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski Lubelskiego Związku Piłki Nożnej MKS Lewart Lubartów pokonał na własnym stadionie KS Świdniczanka Świdnik 3:2 i tym samym awansował do półfinału tych rozgrywek.

Pierwsza nasza dobra sytuacja w tym meczu miała miejsce w 18 minucie. Po tym jak zawodnicy Świdniczanki wybili piłkę z własnego pola karnego na przedpolu dopadł do niej Arkadiusz Bednarczyk i oddał świetny, mocny strzał z powietrza, z którym poradził sobie stojący w bramce gości Kacper Murat.

W 25 minucie nasz najlepszy strzelec zarówno w poprzednim, jak i obecnym sezonie cieszył się już ze zdobyczy bramkowej. Nasza drużyna przeprowadziła ładny atak pozycyjny zakończony zagraniem Miłosza Packa w pole karne do Doriana Palucha. Ten ściągnął na siebie uwagę obrońców, a następnie posłał świetne podanie tuż przed bramkę rywali, gdzie znajdował się Arkadiusz Bednarczyk, który skierował piłkę do siatki, dając nam prowadzenie 1:0.

Niestety nasza drużyna długo nie nacieszyła się prowadzeniem, bo już w 27 minucie było 1:1. Goście po wznowieniu gry ze środka przeprowadzili szybki atak lewym skrzydłem. Owen Goral po rajdzie tą stroną boiska podał piłkę do Dawida Wąsowicza, który po ładnym dryblingu zagrał ją w pole karne do Anesa Kheroufa, a ten finezyjnym strzałem umieścił ją w bramce doprowadzając do wyrównania.

Nasz zespół momentalnie starał się doprowadzić do wyrównania i wzorem gości przeprowadził szybką akcję po wznowieniu ze środka, która zakończyła się ładnym strzałem Doriana Palucha sprzed pola karnego, który został dobrze zablokowany przez Juliena Tadrowskiego.

Jeszcze bliżej ponownego prowadzenia byliśm w 33 minucie. Mieliśmy wówczas rzut wolny po faulu Kacpra Woźniaka na Łukaszu Najdzie. Do piłki podszedł Ernest Skrzyński i mimo ostrego kąta zdecydował się na mocne, bezpośrednie uderzenie, które sprawiło sporo problemów Kacprowi Muratowi, ale zdołał on je wybronić.

Kolejny rzut wolny nasza drużyna miała w 42 minucie. Znów faulowany był Łukasz Najda, tym razem przez Anesa Kheroufa. Na bezpośrednie uderzenie z tego stałego fragmentu gry zdecydował się Arkadiusz Bednarczyk, zmuszając Kacpra Murata do kolejnej interwencji w bramce.

Kiedy już wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem nasz zespół przeprowadził jeszcze jedną akcję w doliczonym czasie gry. Piotr Piekarski zagrał dobrą piłkę w pole karne rywali i tuż przed linią końcową dopadł do niej Jakub Jabłoński, który z ostrego kąta skierował ją do bramki. Przez moment zapanowały wątpliwości, czy piłka po jego strzale przekroczyła linię bramkową, ale sędzia uznał gola i pierwsza odsłona zakończyła się naszym prowadzeniem 2:1.

Na początku drugiej połowy dogodną okazję bramkową miała Świdniczanka. W 50 minucie swoich sił strzałem z dystansu próbował Dawid Wąsowicz, ale jego strzał był minimalnie niecelny.

Inaczej było w 58 minucie, kiedy goście doprowadzili do wyrównania. Mieli oni rzut wolny, z którego były zawodnik Lewartu Tomasz Tymosiak posłał świetną piłkę w pole karne w kierunku dalszego słupka, skąd świetnie ustawiony Ryszard Kornacki skierował ją do siatki bardzo dobrym strzałem głową i było 2:2.

Nasz zespół zareagował na utratę bramki w najlepszy możliwy sposób, bo już minutę później ponownie wyszliśmy na prowadzenie. Po przejęciu piłki na własnej połowie została ona posłana do znajdującego się na prawym skrzydle Łukasza Najdy, który przeprowadził świetny rajd i sprzed końcowej linii wrzucił w pole karne, a tam w powietrzu najlepiej odnalazł się Karol Kalita i zdobył bramkę głową na 3:2.

W 69 minucie goście ponownie próbowali stworzyć zagrożenie pod naszą bramką po rzucie wolny. Po raz kolejny piłkę w nasze pole karne wrzucił Tomasz Tymosiak, po czym jeden z przyjezdnych zawodników zgrał ją głową do Juliena Tadrowskiego. Na nieczysto trafił on w piłkę i Jakub Jabłoński zablokował jego uderzenie.

W 74 minucie byliśmy o włos od podwyższenia prowadzenia. Mimo dość sporej odległości od bramki Ernest Skrzyński oddał potężny strzał z rzutu wolnego, po którym piłka niestety odbiła się od poprzeczki.

W 81 minucie swoją okazję do zdobycia bramki miał wracający do gry po kontuzji Krystian Żelisko, wprowadzony na plac gry kilka minut wcześniej. Po dobrym dograniu Łukasza Najdy w pole karne oddał on strzał głową, który niestety był niecelny. Niedługo po tym Świdniczanka przeprowadziła szybką akcję zakończoną dośrodkowaniem Dawida Wąsowicza w nasze pole karne do Jakuba Guzewicza, który główkował na bramkę. Strzał ten dobrze zablokował ustawiony w jej świetle Piotr Piekarski.

W 86 minucie miała miejsce nasza kolejna sytuacja bramkowa. Na strzał z dystansu zdecydował się Miłosz Pacek. Było to dobre uderzenie, ale niestety piłka przeleciała nad bramką.

W końcówce spotkania Świdniczanka miała jeszcze okazję do wyrównania. Po dośrodkowaniu w pole karne Kacpra Mikołajki na naszą bramkę uderzył Dawid Wąsowicz, ale dobrze ustawiony Damian Podleśny wybronił ten strzał. Tym samym mecz zakończył się wynikiem 3:2 i nasz zespół mógł cieszyć się z awansu do półfinału Pucharu Polski LZPN, do którego wcześniej awansowali 3 inni IV-ligowcy: Powiślak Końskowola, Granit Bychawa i Janowianka Janów Lubelski.

Lewart Lubartów – Świdniczanka Świdnik 3️⃣:2️⃣ (2:1)

Bramki: Bednarczyk 25’⚽️, Jabłoński 45’⚽️, Kalita 59’⚽️ (Lewart) – Kherouf 27’⚽️, Kornacki 58’⚽️ (Świdniczanka)

Składy: Lewart: Podleśny – Pacek, Marciniak, Piekarski, J.Jabłoński – Skrzyński – Paluch (79’ Denka), Najda, Bednarczyk, Kompanicki – Kalita (79’ Żelek)

Świdniczanka: Murat – Nowak, Tadrowski, Kornacki, Goral (37’ Guzewicz) – Tymosiak – Tama (68’ Mikołajka), Groszek (79’ Frączek), Woźniak (56’ Świeboda), Wąsowicz – Kherouf

Żółte kartki: Marciniak 13’, Bodziak (trener) 30’, 31’, Najda 89’ (Lewart) – Groszek 60’ (Świdniczanka)

Czerwona kartka: Bodziak (trener, za dwie żółte) 31’

Kolejna spotkanie nasza drużyna rozgera w niedzielę 18 października 2026 roku. O godzinie 15:30 w ramach 11. kolejki Macron IV ligi lubelskiej zmierzymy się na wyjeździe z beniaminkiem rozgrywek Victoria Łukowa.